„Europa niesuwerenna”
Tygodnik Do Rzeczy

9/2014

dorzeczyNajpierw Europa straciła Wielkie Idee. Zastanawiałem się z jednym z polityków francuskich cóż to wartościowego, ważnego zbudowano ostatnio w tym kraju, już po sieci pociągów TGV i lotnisku Charles’a de Gaulle’a. Po długiej dyskusji doszliśmy do wniosku, że może to być jedynie koncept velibów. Bezpłatnych rowerów w centrach miast. I to wszystko.

Później Europa straciła Wielkich Ludzi. System unijny premiować zaczął miernoty i koncyliacyjność, konsensus. Przywódcy europejscy w procesie ich wyboru ucierani byli tak długo w negocjacjach frakcji, krajów, interesów i parytetów, że w końcu zapominano po co ich wybrano. No ale są. Barroso, van Rompuy, Ashton – ludzie bez właściwości. Nikomu nie wadzący.

Na koniec Europa bez jednego wystrzału oddała swoją suwerenność. Bez jakiejkolwiek debaty, dyskusji, refleksji straciła wszystko, co ją konstytuuje: wiedzę o przepływach finansowych, korespondencję między ludźmi i całą możliwą dziś do osiągnięcia wiedzę o każdym z Europejczyków, kontrolę i koordynację transportu kolejowego, powietrznego, zamówień dla wojska, danych medycznych, teletransmisję właściwie wszystkich sygnałów i przetwarzanie każdej informacji.

Długa lista po zsumowaniu określona krótko: cała nasza wolność, wiedza i suwerenność. Dane wytwarzane w Europie, bez najmniejszej nawet refleksji, niezauważalnie odprowadziliśmy za ocean.

Każdy system, każda aplikacja, każde urządzenie ma dziś połączenie z siecią serwerów działających w Stanach Zjednoczonych, z możliwością nie tylko totalnej analizy, podsłuchu, ale również – co ważniejsze –  modyfikacji przesyłanych danych. 10 miliardów urządzeń podłączonych do Internetu w 2013 r., 15 miliardów w 2015 r. i 40 miliardów w 2020 r.

Internet nie dopełnia dziś dotychczasowego świata, lecz go podmienia. Zaskakująco szybko sieć przejmuje nasze miejsca pracy, sposób spędzania czasu wolnego, gromadzenia i przetwarzania, udostępniania informacji. Przejmuje nasze życie prywatne i publiczne, naszą własność intelektualną, nasze powodzenie, konta w banku, wartości i idee, modele ekonomiczne i społeczne, a na końcu, niezauważalnie, naszą wolność.

Europejczycy dokonali transferu swoich dóbr intelektualnych, scedowali prawo do swoich wspomnień, do zdjęć, do swojej przeszłości, do tego, co robią i tego, co zrobić zamierzają, do swoich myśli i planów. Oddali wiedzę o swoich firmach, obronności, bankach. Stracili suwerenność.

Angela Merkel i Francois Hollande proponują dziś wspólnie „Europejski Internet”, bez zdania się na serwery i firmy zza oceanu. Nie, nie śmieję się z tego pomysłu. Szkoda tylko, że opamiętanie przyszło tak późno. 

Eryk Mistewicz 

Tekst ukazał się w wyd. 9/2014 tygodnika „Do Rzeczy”.