„Indywidualny Identyfikator Kontroli”
Tygodnik Do Rzeczy

dorzeczy6/2014

Google ogłosił, że nie trzeba będzie wpisywać adresu e-mail osoby, do której chcemy napisać; wystarczy imię i nazwisko, a system sam ją znajdzie.

I się nie pomyli, nawet jeśli kilka osób nosi to samo imię i nazwisko. Sprawnie dopasuje do naszej grupy społecznej, lokalizacji, odwiedzanych miejsc (w których korzystamy ze smartfona), zainteresowań (stron internetowych na które wchodzimy), ludzi do których zwykle piszemy i tematów, które poruszamy w rozmowach w sieci. Google będzie jeszcze mądrzejsze od nas, niż jest dziś. Już dziś wie o nas wszystko.

Dawno nie było tak zarozumiałych technologii. I stojących za nimi ludzi. Tak agresywnych w proponowaniu nam – tak, jedynie proponowaniu – rozwiązań.

Dawno już nie było też tak silnego lobbingu w instytucjach europejskich. Gaz łupkowy, olej palmowy, energetyka jądrowa, bój o cukier w napojach typu cola, o opłaty ekologiczne… – te operacje lobbingowe prowadzone wobec eurodeputowanych i komisarzy europejskich w Brukseli i Strasburgu, choć już i tak wyjątkowo agresywnie, wydają się być niczym, w porównaniu do działań koncernów zarządzających informacją i wiedzą o każdym z nas.

Główny cel biznesu nowych mediów: jak najszybsze wprowadzenie systemu pełnej identyfikacji każdego, kto wchodzi do Internetu.

Indywidualny Identyfikator Dostępu do Sieci. Rozproszone dotąd dane zyskają gwarancję najwyższej jakości zebranych informacji: identyfikacji użytkownika sieci aż po połączenie jego danych z odciskiem palca, danymi biometrycznymi. I całkowitą pewnością, że my to my, nikt inny.

O co jest gra? O olbrzymie, największe z możliwych do wyobrażenia pieniądze w marketingu i reklamie, także w polityce, w kontekście kampanii wyborczych.

Powstaje najskuteczniejszy w historii reklamy i marketingu kanał komunikacji: profilowanie przekazu trafiającego w nasze gusta i najbardziej ukryte oczekiwania. Wykorzystanie wszystkich danych pozostawionych, agregowanych, skojarzonych przez algorytmy Google. Najskuteczniejsza w historii technologia wpływu na decyzje konsumenckie, zachowania społeczne, wybory polityczne.

Władze przyklasną – indentyfikując wichrzycieli. Wolnomyśliciele będą przeciw. Biznes marketingowy i reklamowy będzie zachwycony dopóty, dopóki nie zrozumie, że już za chwilę w świecie reklamy i marketingu nie będzie miał już czego szukać.

Świat reklamy i marketingu doświadczy za sprawą Indywidualnego Identyfikatora Dostępu do Sieci większego tornado, niż doświadczają dziś dziennikarstwo i media.

Eryk Mistewicz

Tekst ukazał się w wyd. 6/2014 tygodnika „Do Rzeczy”.