„Prezydent w stylu Bollywood”, Dziennik

03 maja 2009 r.

Kamila Wronowska

„Lech Kaczyński ma coraz lepsze przemówienia. Jego prezydentura wchodzi na nowy bieg” – analizuje ostatnie orędzie specjalista od politycznego marketingu Eryk Mistewicz. Ale jak dodaje, zawiodła oprawa wystąpienia. „Scenografia jak z Bollywood, gdzie maharadża siedzi przy ratanowym stoliku” – mówi. 

Kamila Wronowska: Lech Kaczyński podczas jubileuszowej uroczystości przyjęcia Polski do Unii siedział obok Donalda Tuska, Leszka Milera, Tadeusza Mazowieckiego, Józefa Oleksego. To nieczęsty widok. Może to zapowiedź nowego stylu prezydenta? 
Eryk Mistewicz:
 To dobrze, że Lech Kaczyński wyszedł z pozy obrażonego wojownika, któremu się nie udało do końca zrealizować swojej wizji. I stał się jednym z wielu polityków. Nie mamy więc ogólnonarodowej dyskusji, dlaczego prezydenta nie było i jakie są powody nieobecności. Pojawił się tam, gdzie pojawili się inni. 

Prezydent sprawiał wrażenie polityka otwartego, chwalił Unię, zebrał sporo braw za swoje przemówienie. 
Lech Kaczyński ma co raz lepsze przemówienia. Widać, że jego prezydentura wchodzi na nowy tor. Zobaczymy, co będzie dalej. 

>>>> Łagodne oblicze Lecha Kaczyńskiego 

Prezydent zmienia swój wizerunek na polityka proeuropejskiego? 
Wszystkie sondaże mówią, że Polacy zyskali na integracji europejskiej, że nie był to czas stracony. Grono eurosceptyków jest stosunkowo niewielkie. Dlatego budowanie poparcia na grupie kilkunastoprocentowej byłoby błędem. Widać, że Lech Kaczyński i jego otoczenie zaczęli analizować twarde dane demoskopowe. 

Czyli prezydent będzie teraz euroentuzjastą? 
Przez to, że większość Polaków jest zwolennikami Unii, Lech Kaczyński w naturalny sposób został popchnięty w stronę euroentuzjazmu wynikającego z sondaży. W tej chwili nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że Lech Kaczyński znajdzie się w drugiej turze wyborów prezydenckich. Ale widać, w jaki sposób jego otoczenie pracuje, by zwiększyć jego szanse. 

Swoim przemówieniem zyskał punkty? 
Jeszcze nie. Bo wpisując się w chór euroentuzjastów, Lech Kaczyński nie oddzielił się w sposób wyrazisty od tego chóru. I teraz nie wiadomo, co ma Lech Kaczyński takiego, czego nie ma Bronisław Komorowski, Bogdan Borusewicz czy Leszek Miller. 

A żart z Różą Thun był wyreżyserowany czy nie? 
Być może z jakiś powodów spin doktorzy Lecha Kaczyńskiego uznali, że należy wesprzeć Różę Thun w Krakowie. Nie zdziwiłbym się, gdyby z analiz wynikało, że lepiej będzie, jeśli z Krakowa z listy PO dostała się ona, niż ktoś z drugiej, trzeciej czy czwartej pozycji, kto jest większym zagrożeniem dla PiS. Bo rzeczywiście było to zagranie na Różę Thun, a nie na Lecha Kaczyńskiego. 

A jak się panu podobało orędzie? Prezydent siedzący w ogrodzie na rattanowym fotelu… 
Nie podzielam opinii, że było to najlepsze orędzie prezydenta. To jest wciąż ten sam Lech Kaczyński. W tym orędziu był więc mało plastyczny język, który nie niósł za sobą żadnego obrazu. Wsłuchując się w dobre orędzie, odbiorca powinien ujrzeć obraz, zobaczyć emocjonujące przesłanie. Po dobrym orędziu odbiorca powinien chcieć opowiedzieć o nim innym. A tu była tylko scenografia. 

>>>> Prezydent w ogrodach dziękował za Unię 

Nie było żadnej zmiany? Prezydent dziękował byłym premierom i prezydentom, nie wychwalał – co zdarzało się wcześniej – rządu Jarosława Kaczyńskiego. 
Żadna z głównych tez orędzia nie została tak opowiedziana, żeby ludzie chcieli na jego temat dyskutować. Prezydent wciąż niestety nie potrafi przełożyć swojej polityki na język współczesnej komunikacji. 

To może dlatego miała pomóc scenografia? 
Ale to jest scenografia Bollywood, indyjskich filmów obyczajowych, gdzie maharadża siedzi przy rattanowym stoliku, popija drinki, rozmawia z rodziną, a wokół tańczą tancerki na pięknych dywanach. Ale to tylko scenografia. I to wciąż daleka od wygrywającej komunikacji politycznej.