„Nie ma miejsca dla Brutusa”, Fakt

19 października 


Emocje wewnątrz Platformy są po wygranych wyborach większe, niż były w trakcie kampanii między PO a PiS. Iskrzy – uważa Eryk Mistewicz, konsultant polityczny, autor książki „Marketing narracyjny”.

- Prezydent zapowiedział orędzie przed expose premiera. Taka sytuacja ma miejsce pierwszy raz w historii III RP.  Jak to rozumieć? Prezydent da wytyczne rządowi?

– Emocje wewnątrz Platformy są po wygranych wyborach większe, niż były w trakcie kampanii między PO a PiS. Iskrzy. Ale też jest to zrozumiałe. Donald Tusk zrobił dla Platformy świetny wynik i każdym swoim ruchem komunikuje, że nie są potrzebni mu do rządzenia ani SLD, ani Palikot. Co bardziej istotne, obejdzie się też bez tych, którzy przy gorszych wynikach PO byliby niezbędni, aby powiększać koalicję, moderować, spinać, zapraszać inne partie do współrządzenia. Tusk wziął całą pulę władzy. Prezydent może życzyć premierowi powodzenia. 

- Z konfliktu o powoływanie rządu zwycięską ręką wyszedł prezydent, bo to jednak jego scenariusz będzie realizowany. Okazał się mocniejszy?
– Rządzenie nie jest przeciąganiem liny między ośrodkami władzy. Moglibyśmy mówić o zwycięstwie prezydenta, gdyby misję tworzenia nowego rządu prezydent powierzył marszałkowi Grzegorzowi Schetynie, a ten zacząłby budować trudną koalicję ponad ideologiami, koalicję PO z SLD. Taka koalicja nie jest jednak potrzebna. Arytmetyka sejmowa jest bezwzględna. Większość mają Tusk z Pawlakiem.

Grzegorz Schetyna został marszałkiem dzięki wsparciu Bronisława Komorowskiego. Tym razem premier miał powiedzieć, że nie dał się ponownie ograć.
– Donald Tusk ma pełną świadomość wyzwań, stanu światowej gospodarki, że nie jest to czas na dyskusje, spory, frondy, podgryzanie się, rywalizację ośrodków władzy. Premier na tyle wzmocnił się wynikami wyborów, że dosyć zdecydowanie rozrysował scenę. W tym sezonie spektaklu nie ma już miejsca dla Brutusa.

- Nie ma Brutusa, ale czy mamy szorstką przyjaźń jak za czasów tandemu Miller-Kwaśniewski?
– Jeśli na stanowisko marszałka Sejmu zostanie zgłoszony Jarosław Gowin, jeden z najbliższych współpracowników Grzegorza Schetyny, jeśli zostanie zakwestionowana zgłoszona przez Donalda Tuska kandydatura Ewy Kopacz na stanowisko marszałka (a wcześniej: jeśli Schetyna odmówi objęcia funkcji w rządzie), wówczas będzie to oznaczało, że Grzegorz Schetyna nie pogodził się, czekać nie będzie. Nie będzie też czekał wspierający Schetynę prezydent. Ten konflikt się jednak nikomu nie opłaci.

- Jak tę sytuację znosi Donald Tusk, przecież to dzięki niemu Komorowski został prezydentem?
– Dziś, gdy rozmawiamy, mam wrażenie, że osławiony „radar Tuska” pracuje na najwyższych obrotach. Premier nie może pozwolić sobie na najmniejszy błąd. Wbrew pozorom, ma więcej wrogów niż przyjaciół.