Eryk Mistewicz: „Lech Wałęsa powinien przeprosić. I to bez żadnego „ale”, Onet

4 marca 2013 r.

- Lech Wałęsa powinien przeprosić i to wprost. Bez żadnego, typowego dla siebie, „ale”. I to jak najszybciej. Teraz już nie dla siebie, ale dla Polski i wizerunku kraju – mówi w rozmowie z Onetem Eryk Mistewicz, konsultant polityczny.

O co poszło? Otóż Lech Wałęsa mówił w piątek, że homoseksualiści „muszą wiedzieć, że są mniejszością i do mniejszych rzeczy się przystosować”. Dopytywany, czy homoseksualista powinien siedzieć w ostatniej ławie w Sejmie, odparł: – Oczywiście, że tak. Jak sprawiedliwość to sprawiedliwość. (…) A nawet jeszcze za murem. Jestem demokratą w stu procentach, ale nie żeby jeden procent wchodził mi na głowę.

Potem, w poniedziałek, oświadczył, że „w żadnym przypadku nikogo nie będzie przepraszał”. Dodał też, że jego poglądy popiera prawie cały naród, a przeciwko jest „paru opiniotwórczych ludzi”. Słowa o murze tłumaczył jako „rodzaj przenośni”. Mimo to media na świecie zacytowały byłego prezydenta, często w negatywnym tonie.

Wałęsa się „miota”

W ocenie Eryka Mistewicza obecnie były prezydent jedynie się „miota”, a jego próby wybrnięcia z sytuacji – wskazywanie na wyrwanie wypowiedzi z kontekstu – są nieporadne i wręcz szkodliwe, bo sam kontekst słów o umieszczaniu gejów za „murem” również był kompromitujący.

Jak podkreśla, słowa Wałęsy „przypomniały najgorsze stereotypy o Polsce, a to nie jest tylko problem byłego prezydenta Wałęsy – to problem Polski i Polaków”. Stało się tak także dlatego, że – wskazuje rozmówca Onetu – opowieść Wałęsy o tym, co zrobiłby z gejami, jest prosta, bardzo nośną, więc szybko się rozchodzi.

Eryk Mistewicz w rozmowie z Onetem zwraca uwagę, że gdy tylko Wałęsa powiedział o homoseksualistach, dziennikarze z Francji dzwonili z pytaniem o byłego prezydenta. Mistewicz wskazuje na stereotypowy wydźwięk pytań: – Dlaczego Lech Wałęsa to mówi? Bo jest katolikiem? Czy dlatego, że jest Polakiem, a Polacy są ksenofobiczni? A może dlatego, że jest stary i ma problemy ze zdrowiem? – przywołuje pytania frankofońskich żurnalistów. – Pierwszy odbiór słów Wałęsy to szok i zażenowanie. Wałęsa strzelił w samo serce dobrego wizerunku Polski. Wróciły najgorsze kalki i stereotypy – podsumowuje Mistewicz.

Wałęsa „ze swoją wizją Polską i Polaków”…

Co zastanawiające – wskazuje konsultant polityczny – wypowiedzią Wałęsy zainteresowały się nawet lokalne niewielkie francuskie tytuły, które o Polsce informowały ostatnio 10 kwietnia 2010 r. 

W jego ocenie były prezydent postawił Polskę w wyjątkowo niezręcznej sytuacji. – Nasz akcje promocyjne i tak były słabe, nijakie. W tym jednym dniu w samym tylko świecie frankofońskim straciliśmy, szacując ostrożnie, kilkanaście milionów euro. Te wszystkie bociany, oscypku czy spoty z hydraulikiem zapraszające do normalnego, otwartego, przyjaznego kraju zostały zakwestionowane. W to miejsce wszedł Wałęsa ze swoją wizją Polską i Polaków, najgorszą z możliwych – mówi Onetowi.

Sam Mistewicz też krytycznie ocenia słowa byłego prezydenta.

…i „młotem udarowym”

- Lech Wałęsa wszedł z młotem udarowym w bardzo delikatną materię. Można próbować tłumaczyć, że chciał wywołać dyskusję, debatę, przyspieszyć ewolucję postaw. Oczywiście tak, ale nie można tego robić młotem udarowym. Wypowiedź ta nie tylko narusza przyjęte zasady humanizmu, cywilizowanego świata, ale uderza we wpływową grupę społeczną. Szefowie zagranicznych firm, którzy chcieliby inwestować w Polsce, na pewno będą mieli pytania w tej kwestii. Wałęsa musi jak najszybciej naprawić to, co zepsuł – mówi nam Mistewicz.

Dodaje też, że często na biurkach prezesów z zachodniej Europy znajdują się obrazki dalajlamy oraz innych wielkich postaci – w tym i Lecha Wałęsy. 

Jacek Gądek