Eryk Mistewicz: „Gazeta Wyborcza” przespała epokę nowych mediów”
Wirtualne Media

1 sierpnia 2015

- Dziś na tekst Adama Michnika „Wasz prezydent, nasz premier” machniętoby ręką. Inne projekty prasowe, także w druku, „Gazetę Wyborczą” przegoniły, są świeże, intelektualnie inspirujące, bardziej wpływowe – pisze Eryk Mistewicz, szef kwartalnika „Nowe Media”.

Po pierwsze, przegrywają projekty, które się zamykają. I nie jest tu istotne, czy zamykają się w grupie odbiorców, czy nadawców. Ważniejsze jest samo zamknięcie się na inne poglądy, trendy, postawy. Wówczas, zamykając się na innych, umacniając jedynie własnych wyznawców, nadawca traci ciekawość świata. Traci świeżość poznania. Uzasadnione w tym kontekście jest dziś porównywanie „Gazety Wyborczej” i „Rzeczpospolitej”. „Rzeczpospolita” wciąż zadziwia, stymuluje, zmusza do myślenia, inspiruje, podczas gdy „Gazeta Wyborcza” jest w ocenach, interpretacjach, autorach i tematach nadprzewidywalna.

Po drugie, przegrywa świat #25latwolności, hurraoptymistycznej wizji Polski, która po 1989 r. wybrała świetlaną drogę rozwoju, a której to jedynym reprezentantem w ostatnich wyborach prezydenckich (na 11 kandydatów) był Bronisław Komorowski a „Gazeta Wyborcza” jedynym codziennym organem wyznawców. „Gazeta Wyborcza” utraciła słuch społeczny, empatię, cechy przynależne jej na początku lat 90. Zaginął słuch społeczny przynależny choćby reportażom Mariusza Szczygła, Wojtka Tochmana, Hanny Krall.  Dziś odbiór #25latwolności jest subtelnie zróżnicowany, czego „Gazeta Wyborcza” postanowiła z zasady nie dostrzegać.

Po trzecie, co wydaje się niesamowite, „Gazeta Wyborcza” przespała epokę nowych mediów. I nawet nie chodzi o błędy taktyczne, jak wejście w pułapkę paywalla Piano. Kto nie popełnia błędów, nie idzie do przodu. Ale też nie wydaje się, aby „Gazeta Wyborcza” była mechanizmem samouczącym się. Chociażby ma dziś najmniej aktywnych dziennikarzy na Twitterze, nie potrafi używać najciekawszego narzędzia świata nowych mediów. Jej strony internetowe, ale także aplikacje, nie są ani szczególnie przejrzyste i przyjazne, ani szczególnie nowatorskie pod względem technologicznym. Porównując do rozwiązań proponowanych dziś chociażby przez „Le Monde”, to zacofanie jest szczególnie widoczne.

„Gazeta Wyborcza” w początkach lat 90. „robiła politykę”, a „robiąc politykę – robiła społeczeństwo”. Dziś na tekst Adama Michnika „Wasz prezydent, nasz premier” machnięto by ręką. Inne projekty prasowe, także w druku, „Gazetę Wyborczą” przegoniły, są bowiem świeże, intelektualnie inspirujące, także bardziej wpływowe. Również w sieci – w docieraniu do najbardziej wymagających i opiniotwórczych czytelników. Kończy się jakaś epoka, choć właściwie bardziej poprawne byłoby stwierdzenie, że epoka ta skończyła się kilka lat temu.

Eryk Mistewicz, szef kwartalnika „Nowe Media”