„Wojna informacyjna w internecie”, Wirtualna Polska

11 listopada 2012 r.

Telewizje relacjonujące marsz niepodległości zupełnie się pogubiły, dlatego przekaz na temat tego wydarzenia jest sprzeczny i niezrozumiały – wyjaśnia w rozmowie z WP.PL Eryk Mistewicz, redaktor kwartalnika „Nowe Media”. Najlepszym źródłem informacji na temat marszu jest w opinii Mistewicza internet i portale społecznościowe. 

Blogerzy i politycy relacjonujący marsz niepodległości w serwisach społecznościowych piszą, że przez blokadę policji nie mogą opuścić zgromadzenia, natomiast według relacji telewizyjnych, to agresywny tłum atakuje policję. Zgodnie z jeszcze inna wersją, marsz prawicy został zaatakowany przez organizacje lewicowe. Komu powinniśmy wierzyć? 

W opinii Eryka Mistewicza, w tej chwili możemy obserwować dwa obiegi informacji. Podczas gdy w telewizji widzimy goniących się ludzi i trudne do zinterpretowania obrazy – nie wiadomo, kto jest atakującym, a kto ofiarą, w warstwie komentarza media mówią na zupełnie inny temat. – Stacje telewizyjne nie są w stanie przedstawić najprostszych informacji: co się właściwie dzieje. Albo uciekają w historię Polski i snują opowieści o armii Hallera, albo wchodzą w komentarze polityczne o wojnie polsko-polskiej – zauważa Eryk Mistewicz. 

- Z żadnego tradycyjnego medium nie można dowiedzieć się, co się dzieje. Całą wiedzę na tę chwilę, tzn. na 16.39, czerpię z Twittera, gdzie uczestnicy tych wydarzeń z lewicy i prawicy prezentują zdjęcia i informacje. W pewnym momencie prawicowy dziennikarz wrzucił informację: „poszły kule”. W tym samym czasie wszystkie telewizje informacyjne mówiły o latach 30. i przypominały historię Polski – mówi Mistewicz. 

Jak twierdzi redaktor „Nowych Mediów”, sprzeczny przekaz nie musi wcale oznaczać, że telewizje relacjonują marsz w sposób stronniczy. – Media nie są stronnicze, ale pogubione, ponieważ ich słaba kondycja nie pozwala wysłać zbyt wielu reporterów. W stacjach telewizyjnych jest ich każdego roku coraz mniej i ten trend się utrzyma, bo taka jest kondycja mediów. W ich miejsce będą wchodziły przekazy w sieciach społecznościowych – wyjaśnia Mistewicz.

(mb)

Nowe Mediakwartalnik pod red. Eryka Mistewicza, nr 2 Operon, 2012