„Dorn dobrze poinformowany, a Palikot zabawny”, Rzeczpospolita

25 czerwca 2009 r.

 

W polskiej politycznej blogosferze dominują politycy opozycji. Wyjątkiem jest poseł Janusz Palikot 

Ryszard Czarnecki i Janusz Palikot to zwycięzcy pierwszego rankingu blogów politycznych „Rz” (rozmowy ze zwycięzcami obok). Tuż za ich plecami uplasował się nowy przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego Paweł Piskorski. 
– Cieszę się, że mój blog jest tak wysoko oceniany. Nie mogę mu poświęcać tyle czasu, ile bym chciał, ale udaje mi się czasem zamieścić informacje, które przebijają się w mediach – mówi „Rz” Piskorski. 
Na trzecim miejscu razem z Ludwikiem Dornem uplasował się były premier Leszek Miller. – Myślę, że będąc trochę z boku dzisiejszej polityki, udaje mi się zwracać uwagę na wiele ciekawych zjawisk zarówno w obozie rządzącym, jak i w szeregach opozycji – ocenia Miller. Na szarym końcu rankingu znalazły się natomiast blogi prowadzone przez Lecha Wałęsę, Artura Zawiszę oraz posłów PO Mirosławę Nykiel i Jerzego Fedorowicza. Eksperci zarzucali im, że są chaotyczne i nie wnoszą zbyt wiele do życia politycznego. Zawisza nie ukrywa nawet w swoim blogu, że powstał on tylko na potrzeby kampanii wyborczej i teraz zostanie zlikwidowany. 
„W blogach najlepszy jest lekki dystans, ironia czy sarkazm – dr Marek Kochan, znawca retoryki i erystyki” 
Na miano najbardziej newsowych, zdaniem naszej redakcyjnej koleżanki Elizy Olczyk, zasłużyły blogi Ludwika Dorna i Pawła Piskorskiego. – Dorn co prawda nie pisze często, ale jak już się wypowie, to jego wpisy są szeroko komentowane w mediach – mówi Olczyk. – Blog Pawła Piskorskiego przynosi wiele ciekawych informacji z życia wewnętrznego Platformy Obywatelskiej. A jest to polityk w tych realiach dobrze zorientowany. 
Zdaniem Eryka Mistewicza najlepiej swój wizerunek za pomocą blogu promuje Janusz Palikot (PO). – Jest to blog nieprzewidywalny i eksplodujący, jak na prawdziwy generator narracji przystało – ocenia. 
Dużo krytyczniej postrzega blog Ryszarda Czarneckiego. – Jeszcze niedawno bezapelacyjny numer jeden. Używany do budowania wrażenia najlepiej poinformowanego polityka. Traci pazur, nerw i wigor. Zamienia się w przewidywalny propagandowy bęben swej partii. 
Mistewicz zwraca też uwagę, że poza Palikotem nie ma żadnego ciekawego blogu polityków PO. – Zwycięzcy nie mają czasu na blogosferę, tak jak nie mają czasu na kontakt z wyborcą po wyborach – mówi „Rz”. 
A jak wypadają blogi pod kątem językowym? – Niezbyt podoba mi się w nich nachalna propaganda. Bardziej przekonujący jest lekki dystans, ironia czy sarkazm – mówi dr Marek Kochan, który oceniał atrakcyjność językową blogów. 
Jego zdaniem na szóstkę zasłużył blog Janusza Palikota. – Zabawny, lekki, nihilistyczny. Kojarzy mi się ze stylem Jerzego Urbana. Przypuszczam, że miłośnicy Palikota mogą być wychowani na stylu „Nie” – ocenia. Inne blogi nie zasłużyły na tak wysoką ocenę. – Drewniany język, sztampowość. Joanna Senyszyn już chyba lepiej się ubiera, niż pisze – ocenia Kochan. 
Zdaniem ekspertów interaktywność blogów też pozostawia wiele do życzenia. – Dominuje przykry standard polskiego politblogu, czyli polityk mówi, a czytelnik ma tylko spijać mądrości z jego ust – mówi dr Michał Pręgowski. 
Przemysław Truściński, który ocenił blogi pod kątem graficznym, nie jest zachwycony. – Megabałagan. Nie wiem, o co chodzi – mówi o blogu Lecha Wałęsy. – Gazetka szkolna z bohaterem na zdjęciu w roli „Pączusia” – ocenia blog Adama Bielana. Na tym tle dobrze wypada Czarnecki. – Bardzo czytelnie, konkretnie i intrygująco – ocenia Truściński.

 

Jarosław Stróżyk