„Nazwa też łowi wyborców”, Rzeczpospolita

rp12 września 2013 r.

Eryk Mistewicz, ekspert marketingu politycznego

Janusz Palikot myśli nad nową nazwą dla swojej partii. Słusznie?

Eryk Mistewicz: Nie, to błąd. Ten ruch, wymuszony przez jego nowych koalicjantów, osłabi brand ugrupowania. Wyborcy Janusza Palikota głosowali na lidera, nie na program. Personalizacja była ogromnym atutem. Zmiana nazwy osłabi tę partię. To będzie bardzo kosztowny rebranding.

Jakie słowa powinny się znaleźć w nazwie partii?

To zawsze jest synergia: dobre brzmienie, dobra opowieść, która idzie za nazwą. Nie wystarczy żonglowanie słowami: „Polska”, „nowa”, „lepsza”, „zgoda”, aby miało to sens, aby nazwa trafiła do wyborców, zakorzeniła się, zabrzmiała, nabrała dobrych skojarzeń.

A czy są słowa już niemodne, których lepiej nie używać?

Większość słów została już przez świat polityki zdewaluowana. Utraciły moc: „odpowiedzialność”, „współpraca”, „zgoda”, „rozwój”, „przyszłość”, „demokracja”. To problem. Słowa w polityce niewiele już znaczą.

Także samo słowo „partia” jest omijane przez polskich polityków. Z czego to wynika?

Badania pokazują – nie tylko w Polsce zresztą – rosnącą niechęć do polityków i partyjniactwa. Stąd ciągła nadzieja w nowych tworach: w platformach, w forach, stowarzyszeniach. Pomysł Platformy, która wystartowała w 2001 roku jako luźny związek obywateli, wciąż jest w cenie.

A jaki cel ma umieszczanie w nazwie Polski, tak jak zrobiły to Solidarna Polska i Polska Jest Najważniejsza?

Przy obniżającej się frekwencji wyborczej najbardziej zdyscyplinowaną grupą są osoby konserwatywne, przywiązane do wartości, idei, kultury, tożsamości. Słowo „Polska” będzie przez nich bardzo dobrze odebrane. Stanowi fragment genotypu nowych partii powstających na prawicy. Dla lewicy takimi słowami są: „Europa”, „przyszłość”, „nowoczesność”.

Czy politycy w Polsce przywiązują wystarczającą wagę do nazw swoich partii?

Dla „polityków z XIX wieku” zawsze najważniejszy jest program, skład prezydium partii. Niestety, wybierają nazwy, które mają zły skrót, nie mają więc najmniejszych szans na dobrą ekspozycję w Internecie. Inaczej „politycy XXI wieku”. Ci zaczynają poszukiwanie nazwy partii od dźwięcznego skrótu, zbudowania dobrej historii. I znalezienia wolnej domeny w sieci, pamiętają bowiem, że to tam, w nowych mediach, będą łowić wyborców.

—rozmawiała Agnieszka Kalinowska