„Owsiak, geniusz marketingu”
Rzeczpospolita

13 stycznia 2014 r.

Rozmowa z Erykiem Mistewiczem, ekspertem strategii marketingowych

Rz: Za nami 22. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Pomysłodawca tej akcji Jerzy Owsiak dla wielu jest postacią kontrowersyjną. Kim on jest?

Eryk Mistewicz: Jerzy Owsiak to świetny marketingowiec i naprawdę niezły psycholog społeczny. Doskonale wpisuje się w gwałtowne poszukiwanie autorytetu, gdy wszystkie dotychczasowe zostały zanegowane. Wiele środowisk widzi 
w Owsiaku kogoś, czyj głos trafi do ludzi młodych, tak jak 20 lat temu.

W jaki sposób to wtedy robił?

Jego przekaz zawsze był prosty. To świat absolutnej wolności bez szczególnych reguł. W tym świecie człowiek sam sobie jest władcą. Jerzy Owsiak nie kazał młodym ludziom się zmieniać, wręcz negował potrzebę samorozwoju, kwestionował stawianie wymagań, mozolnej pracy i pokonywania trudności. Burzył reguły. Polska, Kościół, tradycja, obowiązek – jeśli te pojęcia pojawiały się 
w jego wypowiedziach, to tylko 
w negatywnym kontekście. 
W okolicach 2000 r. Owsiak zrozumiał wreszcie, że nie powinien tak silnie upolityczniać swojej misji. Wtedy w ogóle przestał mówić o wartościach.

Dawny wizerunek nie przeszkadza mu w nowej roli autorytetu moralnego?

Rozumie, jak silne jest środowisko, któremu zależy, by najważniejszą wartością wpajaną młodym ludziom był egoizm i by nie uznawali oni, jak śpiewa francuski muzyk jazzowy Thomas Dutronc, „ni Maître, ni Dieu”; ani Boga, ani Pana. Nauczył się więc przeplatać humanizm nihilizmem. Do tego stworzył naprawdę świetnie działającą machinę opartą na psychologii społecznej. Daje to, co komu jest potrzebne: politykom, biznesowi, stacjom telewizyjnym, zwykłym ludziom. Genialnie wręcz identyfikuje zapotrzebowania różnych grup 
i odpowiada na nie.

Wciąż trafia do młodzieży?

Trochę zagubił się w XXI wieku, jakby wciąż został na etapie akcji „Uwolnić słonia!” i Towarzystwa Przyjaciół Chińskich Ręczników z końcówki PRL. Nie do końca trafia do tych młodych ludzi, którzy żyją w nowych mediach, na portalach społecznościowych. Jest tam praktycznie nieobecny.

Nihilizm i pomoc charytatywna chyba nie bardzo do siebie pasują…

Ale dobrze zidentyfikował obszar konkurencyjny: Kościół katolicki i Caritas. Jerzy Owsiak łowi więc swoich wyznawców w drugiej części sceny. Z biznesowego punktu widzenia to, co robi, jest całkowicie zrozumiałe: jego brak szacunku dla polskości, dla tradycyjnych wartości, małżeństwa, rodziny itd. Skupia się na ludziach, którzy chcą się bawić, singlować, radośnie i bez wysiłku spędzać czas.

Rozmawiał Michał Płociński