„Reforma emerytalna: dobrze opowiedzieć lub przegrać”, Uważam Rze

9/2012


Niewolnicy Power Pointa nikogo do niczego nie przekonają. Nie potrafią rozmawiać. Nie wygrają wojny w Afganistanie, nie wygrają boju o reformę emerytalną.

Niewolników Power Pointa rozpoznaję łatwo: zafascynowani są kaskadą liczb (właściwie: dowolnych liczb), które za naciśnięciem jednego przycisku wprowadzają do ciągu kolorowych slajdów.

Niewolnicy Power Pointa nie potrafią rozmawiać. Nie nawiązują relacji. Już na początku spotkania wyjmują laptop z rzutnikiem, bo „muszą coś pokazać”.

Gdy wyjmują rzutnik wiem, co będzie dalej. W Power Point można wpisać absolutnie wszystko. Cele do osiągnięcia, wskaźniki jakiebądź. Widziałem już fenomenalne prezentacje, które miały zapewnić zwycięstwa wyborcze. I inne, prowadzące do opanowania rynku przez firmę, „wielkiego sukcesu nowej strategii”. Summa summarum kończyło się na pięknych slajdach.

Doświadczenie podpowiada: im lepsze slajdy tym później – z zasady – gorzej.

Power Point powstał w 1987 r. Dziś używa go pół miliarda ludzi przedkładających komunikację pragmatyczną, epatowanie liczbami i uporządkowanymi danymi (w powodzi informacji coraz mniej efektywną) nad komunikacją opartą na narracji, opowieści, relacji i kontakcie (moim zdaniem skuteczniejszą, opisuję ją w książce „Marketing narracyjny”).

„Świat powerpointowy” oferuje iluzję. Skondensowania, zamknięcia całości spraw na kilku slajdach. Z wpisaną reakcją rynków finansowych, dużych mas ludzi. Z pokusą zaplanowania wszystkiego. Już nie tylko przewidzenia, ale także zaprogramowania reakcji innych.

Badania pokazują: używanie Power Pointa wpływa na nasz sposób komunikowania, a co ważniejsze myślenia.

„Przez niego przegrywamy! Power Point robi z nas głupców!” – oświadcza generał James Mattis, szef Marines. A głównodowodzący NATO w Afganistanie Stanley McChrystal uznaje Power Point za główną przyczynę porażki wojsk sojuszu w tym kraju. Perfekcyjnie rozrysowano taktykę, sukces, cele wpisano w tabelki – i spektakularna porażka.  Życie przerosło Power Point.

„Prezentacje w Power Pointcie zajmują tylko miejsce na twardych dyskach, ale co gorsza niszczą umysły ludzi, ich kreatywność, myślenie” – to z kolei zdanie Scotta Mc Nealy, charyzmatycznego szefa Sun, który zakazał korzystania z tego programu. Upraszczanie świata zwielokrotnia szansę popełnienia błędów, zaś banalizacja informacji, porzucenie zmysłu krytycznego, omijanie (nie zauważenie) informacji nie mieszczących się w głównym nurcie prowadzi wcześniej czy później do klęski. Power Point redukuje kreatywność, obniża percepcję, zamyka w świecie tabelek i slajdów.

Przeogromna jest dziś pokusa zrealizowania reformy emerytalnej na slajdach Power Point, operując matrycami BCG i Portera, wreszcie systemami PDCA (Plan-Do-Check-Act). Wpisany czas trwania życia mężczyzn i kobiet każda aplikacja przecież przyjmie i umiejscowi wpisane wartości we właściwych miejscach kolorowych przeźroczy. Reforma emerytalna rozpisana na kolejnych slajdach Power Pointa wyglądać będzie zaiste imponująco. Niestety, to nie wystarczy.

Bez wysiłku polityków, bez aktywnego, mądrego programu komunikacji społecznej tak ważnej zmiany – nie ma ona najmniejszych szans.

Eryk Mistewicz