„Komorowski z Sarkozym – ramię w ramię”, wPolityce.pl

Bronisław Komorowski we Francji spotkał się z prezydentem Nicolasem Sarkozym i premierem Francoisem Fillonem, udzielił też ekskluzywnego wywiadu dla francuskiej telewizji France24. O komentarz po tej wizycie poprosiliśmy Eryka Mistewicza, konsultanta politycznego, specjalistę marketingu politycznego.

Eryk Mistewicz:Polska i Francja nigdy ze sobą nie walczyły, Polska i Francja miłują wolność, Polska i Francja to kraje zakorzenione w dziedzictwie chrześcijańskiej Europy, z chrześcijańskiej tradycji czerpiące swą moc – lubi powtarzać na wiecach i w wywiadach francuski prezydent. Kilkakrotnie w mniej publicznych okolicznościach stawiał Nicolas Sarkozy Polaków za wzór dla Francuzów, wzór pracowitości, swoistego „ciągu na bramkę indywidualnego sukcesu”. I mówił tak nie tylko dlatego, że w jego otoczeniu nie brak osób o polskich, choćby dalekich, korzeniach. Polacy obok Węgrów niejednokrotnie byli przywoływani przez prezydenta Francji jako ci, którzy więcej dla Francji dawali i dają niż biorą. Jako ci, którzy byli zmuszeni do radzenia sobie w trudnych warunkach, i radzili sobie, w odróżnieniu od cieplarnianego chowu uspokojonej, uśpionej Europy. Europy, którą Sarkozy chciał wybić z letargu.

Dla Nicolasa Sarkozy’ego Polska stanowić miała podporę „europejskiego mostu”, „drugie płuco Europy”. W tej koncepcji Francja wspólnie z Wielką Brytanią, Hiszpanią i Włochami miała stanowić podporę zachodnią, zaś Polska z dobrymi relacjami z Ukrainą, Litwą, Łotwą, Estonią, Czechami, Słowacją, Węgrami, a nawet krajami na Bałkanach, stanowić podporę wschodnią. Największe kraje Europy – Francja i Polska – miały nadawać ton Europie. Wybudzić ją, sprawić, aby była w stanie sprostać rywalizacji gospodarczej z globalnymi potęgami: Chinami, Indiami, Stanami Zjednoczonymi.

Koncepcja ta pojawiła się tuż po wybraniu Nicolasa Sarkozyego prezydentem Republiki, w 2007 roku. Niestety, nie mogła być zrealizowana, przyczyn należałoby szukać zarówno w Europie, jak i w Warszawie.

Dziś, Nicolas Sarkozy i Bronisław Komorowski rozpoczynają nowy etap w relacjach między Polską a Francją. UMP i PO są sobie bliskie, tak w warstwie ideowej, jak i w sposobie uprawiania polityki. Po miesiącach spadku, ekipa Sarkozyego przypuszcza polityczną ofensywę i notuje spory wzrost w sondażach, zaś formacja, z której wywodzi się Bronisław Komorowski, nie napotyka realnej przeszkody w sprawowaniu rządów przez kilka a być może nawet kilkanaście lat. Spojrzenie na Europę również jest podobne, z elementem wzmocnienia Trójkąta Weimarskiego, zaś w warstwie wykonawczej wykorzystaniem zbliżającej się prezydencji Polski w UE i pozycji Francji w ramach G8 i G20.

To była bardzo dobra wizyta, świetnie przyjęta nad Sekwaną. Polski prezydent udzielił m.in. wywiadu globalnej, opiniotwórczej stacji France24, gdzie przedstawiony został jako „prezydent mniej kontrowersyjny” od swojego poprzednika, nie będący „eurosceptykiem”. Prezydent Komorowski wykorzystał rozmowę do pochwał dla polskiego rządu i polskiego wzrostu gospodarczego. Zdecydowana większość pytań dotyczyła kwestii, do odpowiadania na które nie przywykł Bronisław Komorowski odpowiadać w Polsce, o które polscy dziennikarze nie zwykli pytać. Francuscy dziennikarze w długiej, dwudziestominutowej rozmowie nie poruszyli żadnego z tematów, wokół których sfokusowana jest uwaga opinii publicznej w Polsce. Wątki popkulturowe, tak silnie obecne w polskiej komunikacji politycznej i mediach, na czas rozmowy France 24 z Bronisławem Komorowskim ustąpiły miejsca politycznemu realizmowi.Większość pytań dotyczyła bowiem wyjątkowo konkretnych kwestii. Od pierwszego pytania: zakupu sprzętu wojskowego przez Polskę (czy ma to być uzbrojenie europejskich producentów, w domyśle francuskich, czy też będzie to sprzęt amerykański; czy Polska jako kraj europejski powinien kupować sprzęt od Amerykanów) po chęć poznania stanowiska polskiego prezydenta w sprawie zakupu przez Rosję francuskich okrętów Mistral (czy polski prezydent akceptuje i pochwala, czy też widzi jakiekolwiek przeciwwskazania, z powrotem do tej samej kwestii i pytaniem „zerojedynkowym”: czy Europa powinna sprzedawać skomplikowane uzbrojenie Rosji).

Pytania France 24 były równie ciekawe jak odpowiedzi, pokazywały bowiem silne zaangażowanie dziennikarzy na rzecz swojego kraju, nie na rzecz takiej czy innej partii, takiego czy innego polityka, ale na rzecz kraju. Choćby z tego powodu warto było obejrzeć tę rozmowę. France 24 to publiczna telewizja, co rodzi refleksję, że może tak właśnie powinna wyglądać w praktyce realizacja misji telewizji publicznej?