Mapa i terytorium
Tygodnik Do Rzeczy

42/2013

dorzeczyDziś mapowanie jest w równiej mierze sztuką jak i nauką. Mapowanie relacji: kto z kim, kiedy, jak intensywnie. Mniej „o czym”, to bowiem wyłania się z całości obrazu. Mapa, baza danych, zbiory modułów, w epoce nowych mediów stanowią nowy sposób przetwarzania, agregowania i prezentowania informacji.

Mapy mózgu, relacji, procesów decyzyjnych są o wiele bardziej pojemne od tekstów. Wystarczy rzut oka na węzeł na mapie, charakterystyczny punkt w którym zbiegają się linie, aby wiedzieć jak silny to ośrodek wpływu na informację, poglądy czy świadomość określonej populacji.

Wystarczy poznanie mapy procesu decyzyjnego, aby uzyskać wiedzę, jak proces ten można zaburzyć.

Wystarczy zbliżyć się do punktu na mapie, kursorem powiększyć dany fragment, aby zobaczyć jaki rodzaj relacji skojarzony został z tym punktem, jak silny jest charakter interakcji.

Wskazywanie liderów opinii w nowych mediach, w epoce globalnej sieci, to właśnie określanie takich punktów węzłowych – osób najważniejszych w danym społeczeństwie, w społeczności sieci.

Dzięki asocjacji, połączeniu kolejnych punktów węzłowych – oto szef Kancelarii Prezydenta, oto  premier, oto minister finansów, oto szef informacji największej stacji telewizyjnej, oto szef największej w kraju firmy petrochemicznej, a to jego asystent, to jego żona, a to partner żony – uzyskujemy pełny obraz społeczności. Pełny obraz władzy. Kompleksową mapę wpływów.

Jeśli taka mapa wpływów jest dobrze zrobiona, nic się na niej nie ukryje. Żadne przedsięwzięcie. Żaden projekt ekonomiczny ani porozumienie finansowe. Żaden plan polityczny czy intelektualny.

Oto prawdziwa i wszechobejmująca mapa władzy, w najmniejszym stopniu niezafałszowana.

* * *

Od połowy grudnia do pierwszych dni stycznia wszyscy wysyłają SMSy, dzwonią z życzeniami. Nie trzeba ich podsłuchiwać, aby wiedzieć, że życzą sobie szczęścia, zdrowia, pomyślności. I dzięki temu stworzyć pełną, w miarę dokładną mapę społeczeństwa. Jedynie na podstawie wiedzy o połączeniach między nimi – mapę relacji, wpływu i władzy.

I to nawet bez analizy treści maili, które wymieniają; bez wiedzy o tym, na jakie strony wchodzą, bez wpisów ich dzieci na Facebooku, ich pracowników na Linkedin i bez wiedzy o ich zakupach dzięki PayPalowi.

Choć, oczywiście, po uwzględnieniu tych dodatkowych informacji taka mapa jest już pełnym opanowaniem terytorium.

* * *

Między 10 grudnia 2012 r. a 8 stycznia 2013 r. 70,3 mln rozmów i SMS-ów między Francuzami zostało zagregowanych i trafiło za Atlantyk. Najlepsza z możliwych map społeczeństwa francuskiego może zostać bardzo łatwo stworzona… albo już dawno powstała.

Mapa – coraz doskonalsza. I terytorium – coraz bardziej ograniczone.

Eryk Mistewicz

Tekst ukazał się w wyd. 42/2013 tygodnika „Do Rzeczy”.